wtorek, 4 czerwca 2013

Miłosierny Żebrak

Twarz spieczona od słońca
Stopy zmęczone wędrówką
Oczy okryte hańbą
Któż może w nie wejrzeć?
Skąd przyszedłeś, dokąd zmierzasz?
Jaką historie nosisz w sobie?
Samotny w tłumie
Goniących za życiem
Którego uchwycić nie mogą.
Siedzisz tak i czekasz
Aż ktoś odkryje twe serce.
Nie wiem kim jesteś drogi nieznajomy
Ale chcę podejść bliżej
Niż tylko do pudełka na monety.
Może jedno słowo
Będzie ci drogowskazem
I już nigdy cię nie zobaczę...
Słyszałam o aniołach
Ubranych w żebraczy strój
Nieładnie pachnący Słudzy Boży
Stępujący na ziemie
By błogosławić tych
Którzy zatrzymają się dla jednej duszy
By okazać miłosierdzie tym
Którzy miłosierdzie dają.
To być może Bóg czeka na rogu ulicy
Niepozorny i bez korony
Wyciągający swe serce na dłoni
Miłosierny Żebrak
Dziedzic Królestwa nie z tego świata
Gotowy, by błogosławić temu
Który przyniesie Mu kubek zimnej wody.
Gdzie jesteś duszo czekająca?
To nie ty mnie potrzebujesz
Ale ja ciebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz