Nieodkryta przez lata
Twa łaska mi była.
Błędnie mylona
Z kamiennym przymierzem
Gdzie Twa dobroć zawsze kosztuje
A Twój sąd nigdy nie ustępuje.
Nie rozumiejąc kompletnie Twej wielkiej miłości
Tułałam się składając ofiary mej pobożności.
Ufając po cichu, że to zauważysz
I odpłacisz tym, o czym marzę.
Moja siła nic nie stworzyła
Me poświęcenie gór nie zdobyło.
Bo na końcu tej drogi jest tylko frustracja.
Każdy upadek to potępienie
Każdy najmniejszy grzech
To od Boga oddzielenie.
Czy ktoś może zatrzymać te błędne koło?
Zmęczona uczynkami
Wyczerpana powtarzającymi się formami
Szukam drogi ku zwycięstwie
Pragnę odpocząć od mych dzieł.
Skoro krzyż otworzył drogę
A Twe zmartwychwstanie pokonało słabość
Czemu wiernie ufam swemu ciału?
I przez posłuszeństwo
Próbuję zdobyć Twe uznanie?
Moja ofiara nie może być większa niż Twoja.
Bo czyżbym chciała pokazać,
Że przelana krew nic nie zmieniła?
A przecież tam na Golgocie
Zapłaciłeś za wszystko, co mi dziś potrzeba.
Już nie bedę polegać na sercu z kamienia
Oko za oko, ząb za ząb
To nie Twoja domena.
Uczyniłeś mnie sprawiedliwą
Choć wciąż upadam.
Nazwałeś świętą
Choć stale zawodzę.
Nowe serce, pełne życia mi dałeś.
Tam już śmierć nie króluje
Zapieczętowałeś je swą miłością.
Dlatego odważnie podchodzę do tronu łaski
I pokornie uczę się brać to,
Co dla mnie zdobyłeś.
Już nie chodzi o moje ofiary
Cena została zapłacona
A do doskonałego dzieła nic nie można dodać.
Taka właśnie jest Twoja łaska
Wystarczająca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz