sobota, 11 maja 2013

Ułaskawiona

Poniższy tekst jest moją własną interpretacją historii biblijnej o kobiecie cierpiącej na krwotok. Emocje tu opisane ''mogły'' być częścią tego, co czuła. Moim zamiarem jednak nie był opis jej uczuć, ale przedstawienie historii kobiety, o której Bóg nie zapomniał.


 Oddzielona od reszty świata, próbowałaś ukryć swą hańbę. Minęło już 12 lat odkąd  ta wstydliwa dolegliwość przykuła cię do łóżka. Choroba, z którą los cię związał odizolowała cię od innych.  Nawet rodzina przestała wierzyć, że mogłabyś być zdrowa.  Zaufałaś wielu lekarzom. Niestety było tylko gorzej. Oddałaś wszystko, co miałaś, zapłaciłaś każdą cenę i nikt nie był w stanie ci pomóc. Dwanaście lat samotności, odrzucenia, umierającej nadziei na cud, jak i również na bycie matką. Każda kropla krwi pozbawiała cię życia, okradała z energii i chęci, by wstać z łóżka. Zamknięta w czterech ścianach, nieczysta dla ludzkości, pogrążałaś się w coraz głębszej depresji.
Wtedy usłyszałaś o Nim. Mistrz, o którym było głośno w całej wsi. Każdego dnia wyglądałaś przez małe okienko w swojej sypialni, przysłuchując się wieściom o cudownym człowieku i Jego wielkiej mocy. Niektórzy wierzyli, ze był On wyczekiwanym Chrystusem, inni, że Eliaszem. Z każdą nowinką twoje serce drżało, rozbudzając na nowo nadzieję. Może to właśnie On będzie twym wybawcą? – pomyślałaś.  Mijały dni, a On wciąż się nie pojawiał. Być może za dużo oczekiwałaś.
Pewnego poranka obudził cię krzyk ludzi. Choć czułaś się wyjątkowo słabo, podeszłaś do okna i zobaczyłaś tłum ludzi biegnący w kierunku morza. Nie rozumiałaś o co chodzi, ale w sercu poczułaś, że to On. Wiedziałaś, że być może to twoja jedyna i ostatnia szansa. Przecież ludzie wiedzieli  o twojej chorobie. Ale w tym momencie, co pomyślą inni, przestało mieć znaczenie. I tak przecież byłaś martwa za życia. Wiara, która się w tobie zrodziła, była silniejsza niż strach. Nie miałaś czasu, by się umyć, czy też ładnie ubrać. Okrywając twarz chustą, wyszłaś z domu i wyruszyłaś za tłumem. Serce biło jak szalone. Przeczuwałaś, że nie będzie łatwo się do Niego dostać. Pomyślałaś: ‘’Jeśli się dotknę choćby szaty jego, będę uzdrowiona.’’ Wyciągnęłaś dłoń, z całej siły napierając, by móc złapać się skrawka jego szaty. W chwili, gdy tylko opuszki palców otarły się o nią, poczułaś, że zostałaś uzdrowiona. Wtedy Mistrz obrócił się i zapytał: ‘’Kto dotknął moich szat?” Wystraszyłaś się. Nie wiedziałaś, co teraz z tobą będzie. Ujawnić się, czy wycofać? W końcu i tak otrzymałaś to, czego szukałaś. Nie, nie mogłaś tak po prostu odejść. Oprócz przerażenia, czułaś ogromną ulgę i wdzięczność. Chciałaś poznać bliżej Tego, którego moc cię uwolniła. Z drżeniem upadłaś Mu do stóp i wyznałaś cała prawdę, kim byłaś i dlaczego się tu znalazłaś. Niektórzy spośród tłumu rozpoznali cię i byli oburzeni, że Mistrz zwrócił na ciebie uwagę. Niestety jeszcze dobrze Go nie poznali. Nie rozumieli, że przyszedł nadać nowe przymierze – przymierze miłości. Chwycił cię za rękę, pomógł wstać i rzekł: ‘’Córko, wiara twoja uzdrowiła  cię, idź w pokoju i bądź uleczona z dolegliwości twojej‘’. Nazwał cię córką, przyjął do Boskiej rodziny. Już nie byłaś więcej samotna i odrzucona. On usunął twoją hańbę. Wróciłaś do domu jako czysta i święta. Twój Mistrz cię ułaskawił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz