Idąc przez ciemną dolinę
Chaos rozprasza moje serce
Myśli wściekłe na Odwiecznego
Język spięczony od jęczenia
Dlaczego mnie opuściłeś?
Czyżbyś zapomniał, co sam obiecałeś?
Niekończące się pytania
I zarzuty wobec Autora Życia.
Życia, które czasem brzydnie
Niedocenione, niezrozumiane
Przez ból okryte kłamstwami.
Biegnę, upadam, leżę
Wstaję, choć nie wiem skąd ta siła.
Nie rozumię nic, co się dzieje
Nie pojmuję Boga, którego pokochałam.
Swym żalem miażdżę świat dookoła
Pozbawiona sensu, który zawsze był.
Coś mi mówi, że to koniec czegoś
Nowy Początek nachodzi.
Wtedy zjawia się Ten, którego oskarżałam
Otula mnie płaszczem swej łaski
Nie karci, nie sądzi
Opowiada o miłości nieskończonej
O sercu pełnym miłosierdzia.
Współczucie,jakiego pojąć nie można
Łagodność niezasłużona.
Uciekałam przed karą
Którą już ktoś za mnie zapłacił.
Oczekiwałam pretensji
Otrzymałam pokój.
Na nowo rodzę się
Na skrzydłach wiary podnoszę się
Z więzienia mych emocji wyprowadzasz mnie
Nie za dobre sprawowanie
Ale ze względu na Ciebie
To Ty kupiłeś mą wolność.
Nie zmieniasz się
Nie żałujesz
Kochasz, kochasz
I zawsze będziesz kochał.
Więc biegnę, by zatopić się w ramionach Miłości.
Gdy upadam, Ty podnosisz mnie.
To nie moja siła
To Twoja łaska.
Wszystko od nowa zaczyna się
Nowa ja
Nowy obraz Tego,
Którego ponoć znałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz