Tego dnia wzrok Boga zatrzymał się na mnie.
Na drzewie umierała miłość.
Piekło triumfowało.
Nie mogłam przejść obojętnie.
Te spojrzenie mnie obezwładniało.
Przenigdy nie widziałam tak pięknych oczu!
Bestialsko pobity
Ledwo mogłam zobaczyć Jego twarz.
Stałam tak wpatrzona w Niego
A On we mnie.
Po policzkach spływały mi łzy.
Wraz z każdą kroplą Jego krwi
Było ich więcej.
Powoli osuwałam się na ziemię.
Kim jest Ten, którego miłość ogarnia mnie bez reszty?
W jednej chwili jakby wszystko straciło sens.
Czas się zatrzymał.
Wtedy spojrzałeś w niebo i rzekłeś:
Wykonało się!
Ciemność okryła ziemię.
Miłość umarła na drzewie.
Twe oczy zasnęły
A ja wciąż szukałam ich blasku.
Zrozumiałam, że noc zgasiła ich żar.
Nie wiedziałam, co z sobą zrobić.
Obróciłam się, by pójść drogą, którą przyszłam.
Wtedy światłość ogarnęła ziemię.
Miłość zmartwychwstała.
Miłość żyje!
Jego ramiona, jak na krzyżu, otwarte szeroko
Gotowe, by dać wszystko.
A Jego oczy wciąż szukają moich...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz