Coś dla tych, którzy czekają aż marzenie się urzeczywistni...''DESZCZ''
Na skraju pustynnego miejsca
Zakopałam szczątki mego serca
Czekałam zbyt długo na deszcz
Już zapomniałam jak to jest
Napić się wody, która ugasi pragnienie
Uleczy nowotwór jakim jest zgorzknienie.
Na swym własnym pogrzebie
Powtarzałam sama do siebie
Czego oczekiwałam?
Gdzie jest Bóg, któremu ufałam?
Powiedziałeś: Biegnij oto teraz nadchodzi!
Wielka chmura i deszcz, który cię schłodzi.
Szcześciokrotnie spoglądałam w górę
Wierząc w tę niejedną bzdurę
Że marzenia nie umierają
Że twe słowa się spełniają.
Położyłam kres mej naiwności
Pogrzebałam okruchy niespełnionej miłości.
Zawróciłam, by iść drogą mi znaną
Wiele lat temu przeze mnie obraną.
Nagle znów się odezwałeś
Po imieniu zawołałeś
Biegnij oto teraz nadchodzi!
Spadnie deszcz i twe serce się odrodzi.
Wszystko krzyczało we mnie: Nie ufaj!
Potrzebujesz odpoczynku, tego szukaj!
Czekałeś tam za moimi plecami
W miejscu, w którym ja czekałam na ciebie miesiącami.
Nie wytrzymałam
Odwróciłam sie i ujrzałam
Oto wielki obłok pojawił się na niebie
I spadły deszczu orzeźwiające strumienie.
Szcześciokrotnie spoglądałam w górę
Za siódmym razem zobaczyłam oczekiwaną chmurę.
Tak, marzenia umierają
Lecz, gdy okres pustyni przetrwają
Wszechmocny tchnie w nie swoje życie
A jego przychylność objawi się obficie.
Powstrzymałeś moje nogi
By nie uciekły z przeznaczonej im drogi.
Gdy na skraju pustynnego miejsca
Pochowałam szczątki mego serca
Ty przyszedłeś i je odkopałeś
Wziąłeś w swoje ręce i delikatnie poskładałeś...
nie no moja Justysia to ma wielki dar.
OdpowiedzUsuń