sobota, 31 marca 2012

Nudny Bóg

Mówisz, że Bóg jest nudny
Że w swym majestacie zbyt dumny.
Skory do gniewu i kary
Z nieba macha rózgą za brak wiary.

Mówisz, że Bóg jest nudny
Że w swej miłości zbyt trudny.
Siedząc na złotym tronie
Na nieposłusznych synów ogniem zionie.
Nie ma to jak oberwać od Boga
Gdy przez przypadek poślizgnie ci się noga.
Te najcięższe upadki
Postarasz się wyznać jak miną ostatki
By na święta i od święta
Dusza nie była taka spięta
By w wolności mogła chodzić
I na większe grzeszki sobie pozwolić.
Ale z nudnym Bogiem lepiej nie mieć nic wspólnego
W zamian za to można zrobić coś dobrego
Kolejny miłosierdzia uczynek
Zapisany w niebie na wieczny spoczynek.

Mówisz, że Bóg jest nudny
A niejeden jego naśladowca nieszczery i obłudny
Dla swej wiary zabijają
Świętą wojnę ogłaszają.
Co tydzień w kościele się zjawiają
A w dni powszednie nawzajem oskarżają.

Mówisz, że Bóg jest nudny
Że obraz jego miłości zbyt złudny.
Na twe modlitwy nie odpowiada
A jak się nie modlisz to w twym sumieniu cię dopada.

Dzięki komu poznałeś takiego Boga?
Zamiast przyjaciela zrobiłeś z niego wroga.
Co sprawiło, że przed nim uciekasz?
Dlaczego, by go szukać tak długo zwlekasz?
To człowiek stworzył takiego boga
Uczynił z przyjaciela najgorszego wroga
Nudnego i starego
Oddalonego od ludzkości i wiecznie rozzłoszczonego .

Tak człowiek namalował obraz Boga Niewidzialnego.
Wybrał swe wyobrażenie zamiast Kogoś Prawdziwego,
Kto kocha ponad wszystko swe stworzenie.
Kto przeżywa każde twe westchnienie.
Kto płacze razem z tobą.
Gdy tracisz sens życia daje nadzieję nową.
Każdą twą modlitwę w sercu ma zapisaną.
Cierpi razem z tobą, gdy widzi twą duszę zdruzgotaną.

Bóg nie jest nudny
A obraz Jego miłości nie jest złudny.
Gdy poszukasz Boga Prawdziwego
Zwrócisz się do Stworzyciela Jedynego
Zobaczysz uśmiech Boga
Twego Przyjaciela, a nie wroga.

piątek, 16 marca 2012

DESZCZ

Coś dla tych, którzy czekają aż marzenie się urzeczywistni...''DESZCZ''

Na skraju pustynnego miejsca
Zakopałam szczątki mego serca
Czekałam zbyt długo na deszcz
Już zapomniałam jak to jest
Napić się wody, która ugasi pragnienie
Uleczy nowotwór jakim jest zgorzknienie.
Na swym własnym pogrzebie
Powtarzałam sama do siebie
Czego oczekiwałam?
Gdzie jest Bóg, któremu ufałam?
Powiedziałeś: Biegnij oto teraz nadchodzi!
Wielka chmura i deszcz, który cię schłodzi.
Szcześciokrotnie spoglądałam w górę
Wierząc w tę niejedną bzdurę
Że marzenia nie umierają
Że twe słowa się spełniają.
Położyłam kres mej naiwności
Pogrzebałam okruchy niespełnionej miłości.
Zawróciłam, by iść drogą mi znaną
Wiele lat temu przeze mnie obraną.
Nagle znów się odezwałeś
Po imieniu zawołałeś
Biegnij oto teraz nadchodzi!
Spadnie deszcz i twe serce się odrodzi.
Wszystko krzyczało we mnie: Nie ufaj!
Potrzebujesz odpoczynku, tego szukaj!
Czekałeś tam za moimi plecami
W miejscu, w którym ja czekałam na ciebie miesiącami.
Nie wytrzymałam
Odwróciłam sie i ujrzałam
Oto wielki obłok pojawił się na niebie
I spadły deszczu orzeźwiające strumienie.
Szcześciokrotnie spoglądałam w górę
Za siódmym razem zobaczyłam oczekiwaną chmurę.
Tak, marzenia umierają
Lecz, gdy okres pustyni przetrwają
Wszechmocny tchnie w nie swoje życie
A jego przychylność objawi się obficie.
Powstrzymałeś moje nogi
By nie uciekły z przeznaczonej im drogi.
Gdy na skraju pustynnego miejsca
Pochowałam szczątki mego serca
Ty przyszedłeś i je odkopałeś
Wziąłeś w swoje ręce i delikatnie poskładałeś...